Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zorro z miasteczka Jelenia Góra. Mam przejechane 39112.17 kilometrów w tym 1056.66 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.84 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 155.95km
  • Czas 06:02
  • VAVG 25.85km/h
  • VMAX 75.82km/h
  • Temperatura 22.8°C
  • HRmax 186 ( 88%)
  • HRavg 148 ( 70%)
  • Kalorie 3939kcal
  • Podjazdy 1998m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żywiec, dzień 4: Babia Góra, szybka jazda pod górę, pościg za inną grupą, Oczkowska będzie śniła się po nocach

Wtorek, 18 sierpnia 2015 · dodano: 21.08.2015 | Komentarze 0

Dzisiaj główne danie pobytu w Żywcu, czyli Babia Góra i trasa 150km. Początek niezbyt spodziewany. Mieliśmy ominąć hopy na głównej drodze, to robiliśmy jeszcze większe hopy na wiochach. Trasomistrz Zachary zaskakiwał i zdumiewał :-) Dzięki temu numerki na Strava rosły. Jurek szalał jak zwykle póki czuł świeżość, ale zapowiadało to późniejszy spadek formy. Kolejny numer programu to lekcje jazdy zmianami pod nadzorem mistrza zmian Zacharego, a Jurek robił za klasowego nicponia. Ale potem Jurek dał taką zmianę, że ciężko było nadążyć. Zmiany Jurka charakteryzuje szarpane tempo, hamowanie i zrywy. Podjazd pod Chrząszcze urwałem szybciej, żeby jakiś pucharek zdobyć, ale 31 miejsce musi wystarczyć. Nachylenie 10%, a ja zapomniałem, że mam zapas przełożeń i cisnąłem na zbyt ciężkim. W Zawoji w sklepie rowerowym Zachary zmienił oponę, bo ze starej "druty już wystawały". Pod Babią Górę uciekłem grupie po raz kolejny w pogoni za sprawdzeniem się na popularnym odcinku, gdzie ukręciłem 35/187 miejsce. Czyli niezły wynik jak na tyranie od tygodnia. Czekałem 5 minut na leni i ruszyliśmy w dół, gdzie dołożyli mi z dużych korb. Zachary woził mi się na kole i potem urwał aż grawitacja zagięła okolicę. Potem numer powtórzyli Jurek oraz Mateusz i zostałem z tyłu. Obiad w Jabłonce jak rok temu, polecam lokal. Zachary najadł się naleśników i potem karał resztę za to, że wcześniej pod podjazdy zostawał z tyłu. Ciągnął grupę drogą krajową, a grupa się powoli rozrywała. Po sesji zdjęciowej przy jeziorze zauważyliśmy grupę 3 kolarzy, w tym jedną panią. Jechali w tym samym kierunku, więc rzuciliśmy się pościg. Doszliśmy ich raz, ale Jurek się zagubił, więc odjechali. Jurek dojechał to rzuciłem się w pogoń, a moja grupa za mną. Wg świadków pojechałem za nimi jak wygłodniały wampir na ofiary. No chciało się pościgać :-) Doszliśmy ich, ale akurat zjechali do sklepu i nie dali się z przegonić. Całą zabawę zepsuli. Jeszcze jazda była niezła w Rychwałdku. Podjazd 8-10%, wszyscy zmęczeni, a Zachary podejmuje pełną walkę. Ja zaczynam robić zygzaki i zostaję z tyłu. Mateusz podrzega "co to za zygzaki, do góry prosto". To był moment, żeby jednak pozamiatać górę. Strzeliłem obok Zacharego i równomiernie szedłem po premię górską. Myślałem, że skoro tak łatwo go dopadłem to się zniechęci i odpuści. Jakie było moje zdziwienie gdy przed szczytem zaczyna mnie wyprzedzać. To była walka :-) Takie momenty to radość wypadu. Wygrałem ;-) Pomijając epizod z Oczkowską, gdzie poprawiłem KOMa o 3 sekundy, to potem Mateusz podsumował nasz poziom krótko i zwięźle. My pod chatą łapiemy telefony i notujemy treningi na Stravie, żeby się pochwalić. Ledwo żyjemy, brudni, ale trening zapisany musi być, a Mati mówi, że tym właśnie różni się amator od zawodowca. Zawodowiec nie musi chwalić się Stravą, bo i tak w telewizji go pokażą ;-) Miałem też dziś dzień objadania sklepów z cukierków kokosowych. 3 porcje zjadłem, co postój to wcinałem cuksy.




  • DST 101.30km
  • Czas 04:24
  • VAVG 23.02km/h
  • VMAX 72.33km/h
  • Temperatura 20.9°C
  • HRmax 177 ( 84%)
  • HRavg 139 ( 66%)
  • Kalorie 2594kcal
  • Podjazdy 1326m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żywiec, dzień 3: Leniwe tempo, deszcz, a i tak styrani, pierwszy kapeć

Poniedziałek, 17 sierpnia 2015 · dodano: 21.08.2015 | Komentarze 0

Cały dzień pochmurno. Większą część trasy zrobiliśmy w deszczu. Zachary nawet pocisnął za wywrotką w chmurze wody :-) Nawet nie był taki brudny po tym numerze. Trasa łatwa z wyjątkiem dwóch podjazdów. Na pierwszym z nich zrobiłem niezamierzonego KOMa. Tylko 2s szybciej niż dotychczasowy lider. To dopiero szczęście. Mateusz deptał po piętach na tej wielkiej korbie. Respekt dla wszystkich za wjechanie tam. Tylko ja na kompakcie. Drugi trudny podjazd to ostatni kilometr jak zwykle. Pozostały czas to jazda równym tempem zmianami po płaskim. Potem ognisko, piwko i mięso, czyli dobra baza na kolejne dni.




  • DST 115.15km
  • Czas 04:35
  • VAVG 25.12km/h
  • VMAX 78.53km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • HRmax 185 ( 88%)
  • HRavg 146 ( 69%)
  • Kalorie 2915kcal
  • Podjazdy 1491m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żywiec, dzień 2: Ten podjazd pod bazę nas wykończy

Niedziela, 16 sierpnia 2015 · dodano: 21.08.2015 | Komentarze 0

Trochę styrany wczorajszymi pościgami ruszyliśmy na etap nr 2 dopiero po 14 jak przestało lać. Droga szybko wyschła i na zjazdach działo się. Mam życiówkę 78km/h, leciałem za Zacharym. Za nim jak za TIRem. Jurek miał dziś swoje chwile i jechał czasami dużo z przodu. Ciężko było utrzymać tempo. Trasa częściowo utrudniona przez ogromny ruch samochodowy. We Wiśle przeciskalismy się przez ogromny korek. Było też kilka odcinków po dwupasmówkach. Na jednej z nich przed czerwonym światłem Mateusz zasępił się swoim licznikiem i otarł o moje koło. Słyszałem tylko jak upada z tyłu. Nie upadł całkiem, bo akrobatycznie zeskoczył z upadającego roweru. Skończyło się tylko zakleszczeniem łańcucha. Na ostatnim zjeździe wyszalałem się i potem horror pod kwaterą. Nawet segment tam sobie zrobiśmy. Na razie mam tam KOMa, ale pewnie już nie długo. Jurek butuje ten podjazd z racji wieku i denerwuje się, że mieszkamy w takim miejscu. Musimy mu mniejszą korbę załatwić. W oba dni miałem na horrorze 5:28, dziś licznik po 16% tam pokazywał. Jeszcze dodam, że siła jest, zdrowie też, ale od ilości kilometrów kark boli i ramiona. Ciężko wysiedzieć tyle na rowerze. Jutro etap nr 3, tym razem na południe. Na kwaterze okazało się, że odpadło dno od butelki Ciechana i zakupy mi w piwie pływały. To było jedyne piwo, jakie dziś "wypiłem". Uczyliśmy się też jak tworzyć segmenty na Strava. Nie było to oczywiste i zanim przeliczył wyniki to trochę trwało, czyli kilka godzin.




  • DST 72.59km
  • Czas 03:07
  • VAVG 23.29km/h
  • VMAX 71.94km/h
  • Temperatura 22.9°C
  • HRmax 192 ( 91%)
  • HRavg 153 ( 72%)
  • Kalorie 2143kcal
  • Podjazdy 1251m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żywiec, dzień 1: Odreagowanie podróży i wycieczki po ciężkie zakupy, pełna radocha

Sobota, 15 sierpnia 2015 · dodano: 21.08.2015 | Komentarze 0

Wszyscy jesteśmy szczęśliwi z tego, że pensjonat mamy położony na 500m nad morzem do którego za każdym razem trzeba robić 150m podjazd 9-14%. Każdy dzień będziemy tam wjeżdżać chociaż raz. Dziś nawet 3 razy, bowiem z PKP z plecakami butowaliśmy, potem z zakupami i na koniec tej trasy. Ja nie mam tak źle, ale reszta ma te duże korby. Ale za to każdy dzień zaczynamy od zjazdu tym odcinkiem i tam ciągnie rower do 70km/h w kilka sekund. Micha cieszy się sama. Dziś tam prawie wypadłem. Na trasie dwa pościgi zrobiłem. Jeden za kolarzem z Bielska, miał przewagę, ale luzował. Drugi za zawodnikiem PRO, który ma za tydzień testy na GIRO. Tu szans nie miałem żadnych. Potem niezłe strzały z chłopakami, z Zacharym łeb w łeb jeden odcinek, gdzie radocha już sięgała zenitu, i podjazd przez las, gdzie skończyła się droga. Objazdem był zjazd asfaltowy, który miał ze 30% w dół. Strach zaglądał w oczy, a grawitacja ciągnęła. I te przyśpieszenia, tego nie ma w Karkonoszach. Rower ni z tego, ni z owego zaczyna doginać, bo nachylenie zjazdów i podjazdów jest bardzo zmienne. Dziś nawet luzy, od jutra będzie więcej kilometrów.




  • DST 10.57km
  • Czas 00:47
  • VAVG 13.49km/h
  • VMAX 40.72km/h
  • Temperatura 28.9°C
  • HRmax 170 ( 80%)
  • HRavg 146 ( 69%)
  • Kalorie 507kcal
  • Podjazdy 253m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żywiec, dzień 1: Dojazd na bazę, z plecakiem masakra i butowanie

Sobota, 15 sierpnia 2015 · dodano: 21.08.2015 | Komentarze 0

Nie spodziewałem się, że nasze lokum będzie na szczycie takiego podjazdu. Zdziwienie było ogromne i oznaczałoby to, że chociaż raz każdego dnia będziemy musieli wjeżdżać pod Oczkowską. Wszystkie zdjęcia z wyjazdu są na Strava.


Kategoria Dojazdy, Żywiec 2015


  • DST 167.74km
  • Teren 1.00km
  • Czas 07:48
  • VAVG 21.51km/h
  • VMAX 60.69km/h
  • Temperatura 21.4°C
  • HRmax 190 ( 90%)
  • HRavg 158 ( 75%)
  • Kalorie 5567kcal
  • Podjazdy 3222m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poznasz siłę tego po kasecie jego, padło kilka osobistych rekordów

Czwartek, 13 sierpnia 2015 · dodano: 13.08.2015 | Komentarze 0

Musiałem zrobić Gran Fondo, potem nie mam kiedy. Staniszów spokojnie w 15 stopni, zatrzymywałem się, żeby przerzutkę doregulować. Podjazd na Sosnówkę i Borowice lekki, żeby mieć siły na Karkonoską. Dobrze zrobiłem, bo tam była rzeźnia. Nigdy więcej tam nie jadę na przełożeniu 34/27. Muszę wrócić do kasety 12-30T. Podjazd robiłem zygzakiem, tętno o dziwo niskie, ale zęby zaciskałem. Kolejny podjazd był podobny do tego co u nas na Karpacz, ale tam straszna nawierzchnia, odradzam. I główny punkt programu, czyli podjazd prawie 1000m. Początek jechałem za innym kolarzem, który nie orientował, że za nim jadę. Ale jak zorientował to przycisnął i były problemy, na szczęście trzymałem ogon. Podjazd sztywno trzyma 7-8% w drugiej części. Nawierzchnia w stanie okropnym, podjazd w stylu zaliczyć i potem omijać. Ale kolejna góra na Rokytnice była elegancja, też coś rozmiarów podjazdu na Karpacz. Potem umieranie z Harrachova do Jakuszyc, cały czas pod wiatr. Ale udało się! Nowe rekordy to przewyższenia na raz 3222m wg Sigmy Rox oraz zaliczenie najdłuższego podjazdu życia 966m wg Strava i wjazd rowerem na wysokość 1451m n.p.m. wg Strava. Można jeszcze dodać, że nigdy wcześniej nie robiłem Karkonoskiej na kasecie 11-27T. Teraz już można przygotowywać się na obóz rowerowy w Żywcu.


Kategoria Ponad 100km, Treningi


  • DST 56.77km
  • Czas 02:14
  • VAVG 25.42km/h
  • VMAX 61.47km/h
  • Temperatura 32.5°C
  • HRmax 197 ( 93%)
  • HRavg 156 ( 74%)
  • Kalorie 1563kcal
  • Podjazdy 695m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wymiana suportu, zamiana łańcucha nr 2 na łańcuch nr 1, rozruch po górach, micha cieszy, ha ha ha

Wtorek, 11 sierpnia 2015 · dodano: 11.08.2015 | Komentarze 0

Wczoraj wymieniłem suport. Dotychczasowy szybko złapał luzy. Więcej już nie kupię suportów Kellys, które sprzedają w sklepie na Zabobrzu. Kupiłem Ultegrę w KTM i na razie jestem zadowolony. Nawet sam go wymieniłem przy pomocy mojego nowego klucza do Hollowtech 2, ha :-) Jeszcze 3 wymiany i się zwróci. Wymieniłem łańcuch nr 2 na łańcuch nr 1, który musi odsłużyć drugą kadencję. Nie mam pojęcia ile km ma teraz jeden i drugi, wszystko na oko. Na koniec pojechałem w górki natrzaskać metrów w górę. W Podgórzynie dogoniłem starszego dużo kolarza, ostro wyżyłowany, ale wiek już miał. Uderzył w kierunku Borowic, to pojechałem za nim. Większość podjazdu prowadziłem, ale przed ostrą końcówką puściłem go do przodu. On jechał na dużo niższej kadencji, więc pewnie siły miał więcej. Mnie złapała zadyszka podobna do tej na zawodach, ale trzymałem się go na milimetry. Przed szczytem wymiękł i dojechałem pierwszy o kilka sekund. Nie ścigaliśmy się, przy tej temperaturze walka była raczej z samym sobą. Potem kolega zawrócił, a ja pojechałem na Karpacz.


Kategoria Treningi


  • DST 18.80km
  • Teren 13.00km
  • Czas 04:58
  • VAVG 3.79km/h
  • Kalorie 1879kcal
  • Podjazdy 879m
  • Sprzęt Scarpa Mojito
  • Aktywność Wędrówka

Test ekwipunku i formy, dzień 2: Jagodowy raj, odciski, schodzenie gorsze od wchodzenia, koniec testu

Niedziela, 9 sierpnia 2015 · dodano: 09.08.2015 | Komentarze 0

Ze względu na uraz żony skróciliśmy trasę do niezbędnego minimum tak, żeby dostać się do Szklarskiej Poręby. Początkowo asfalt niebieskim szklakiem. Po drodze dużo atrakcji i mnóstwo jagód. Nazbieraliśmy trochę :-) Potem nachylenie rosło wraz z temperaturą. Pot płynął strumieniami, plecaki ciążyły, odciski na palcach wkurzały, ale widoki rekompensowały wszystko. Na trudnym odcinku widzieliśmy jak dwójka niosła w rękach trekkingowe rowery, ale potem przebiła ich dwójka rodziców niosąca wózek z noworodkiem. Zejście z pasma gór okazało się trudniejsze niż wejście. W schronisku Pod Łabskim Szczytem regeneracja sił i niezłe tempo do Szklarskiej Poręby. Test formy wykazał, że trzeba skrócić etapy planowanej w Tatrach wyprawy. Test ekwipunku wykazał, że do butów należy mieć grube skarpety, trzeba je rozchodzić jeszcze. Redukcja wagi plecaków to priorytet, nie ważyłem ich, bo i tak co innego będziemy pakować. Jednak zero zbędnych rzeczy. Przydałyby się kije trekingowe.


Kategoria Piesze wyprawy


  • DST 22.80km
  • Teren 20.00km
  • Czas 05:59
  • VAVG 3.81km/h
  • Kalorie 2303kcal
  • Podjazdy 1154m
  • Sprzęt Scarpa Mojito
  • Aktywność Wędrówka

Test ekwipunku i formy, dzień 1: Wejście na Śnieżkę, upadek, krew, Odrodzenie

Sobota, 8 sierpnia 2015 · dodano: 09.08.2015 | Komentarze 0

Miesiąc przed planowaną wyprawą postanowiliśmy zrobić dwudniowy test sprzętu i nowych butów oraz spodni. Plan zakładał dwa dni po 8h (wg odległości szlaków turystycznych) po górach. Dzień pierwszy z Karpacza do Spindlerowego Młyna. Od początku nowe buty uciskały na dwa małe palce, potem odciski były murowane. Na początku dogrywaliśmy tempo. Na plecach mieliśmy ciężkie plecaki jak na wielodniową wyprawę, więc problemy były również z barkami. Do Śnieżki było dobrze, ale tuż za skrzyżowaniem szlaków na Strzechę Akademicką i Słoneczniki Oktawia potknęła się o kamień i upadła obijając głównie twarz i rękę. Plecak dopilnował tego, że upadek miał moc. Opuchlizna pojawiła się nagle, krwi było sporo. Rozcięte i spuchnięte usta i policzek. Na początku strach, ale potem stwierdziliśmy, że zrealizujemy plan. Trasa od Słoneczników do Odrodzenia nie jest prosta przez kamole i duży upał. Oktawia miała bóle głowy. Na koniec niosłem oba plecaki. W Odrodzeniu nie mieli lodu, więc Oktawia robiła okłady z zimnego kufla lanego piwa. Wypiła też trochę :-) Pierwszy raz w życiu smakowało Oktawii piwo bez soku. Tam zregenerowaliśmy siły i zeszliśmy do Czech. Tam niezręcznie, bo uraz Oktawii wyglądał tak jakby miała złego męża. Ale poszliśmy do restauracji na miłą kolację, żeby mieć moc następnego dnia.


Kategoria Piesze wyprawy


  • DST 89.09km
  • Czas 03:10
  • VAVG 28.13km/h
  • VMAX 70.97km/h
  • Temperatura 23.1°C
  • HRmax 183 ( 87%)
  • HRavg 160 ( 76%)
  • Kalorie 2317kcal
  • Podjazdy 951m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ekspedycja plakietkowa

Czwartek, 6 sierpnia 2015 · dodano: 06.08.2015 | Komentarze 0

Kategoria Treningi