Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zorro z miasteczka Jelenia Góra. Mam przejechane 39112.17 kilometrów w tym 1056.66 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.84 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 60.31km
  • Czas 02:32
  • VAVG 23.81km/h
  • VMAX 61.47km/h
  • Temperatura 16.4°C
  • HRmax 185 ( 88%)
  • HRavg 160 ( 76%)
  • Kalorie 2076kcal
  • Podjazdy 869m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trzy podjazdy

Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 · dodano: 26.08.2013 | Komentarze 0

Dziś rozpocząłem dalszą część treningów w celu zrzucenia wagi po zeszłotygodniowym kryzysie. Już odpocząłem i czułem, że nabieram sił. Podjechałem bardzo spokojnie pod Zachełmie, Borowice i Karpacz.

Waga po treningu: 76.6kg
Kategoria Treningi


  • DST 34.67km
  • Czas 01:33
  • VAVG 22.37km/h
  • VMAX 51.77km/h
  • Temperatura 21.2°C
  • HRmax 190 ( 90%)
  • HRavg 157 ( 74%)
  • Kalorie 1182kcal
  • Podjazdy 321m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kibicowanie na Karkonoskim Klasyku

Niedziela, 25 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 0

Pojechałem dziś ze swoją ekipą na Karkonoski Klasyk, żeby im kibicować. Wszystkich nakręciłem na start, a sam zrezygnowałem z udziału, ale za to mogłem nakręcić kilka filmików z ich udziałem.

Skład startujących z naszej paczki to Mateusz (M1), Jurek (M5) oraz Sebastian (M2). Sebek miał utrudnioną sprawę, ponieważ startował na góralu. Właśnie jemu odstapiłem swoją opłatę startową. Start był planowany na 9:10. Ja natomiast strzeliłem im parę zdjęć w Cieplicach i pojechał znaleźć fajne miejsca do kręcenia filmu na podjeździe.

Z relacji Mateusza start podobno był ostry, tempo bardzo wysokie, peleton grzał po prawie 50km/h. Na pierwszym podjeździe nakręciłem jak Mateusz jedzie na samym przodzie peletonu. Dosłownie minutę po pierwszym peletonie jechał Sebastian, a trochę później Jurek. Za Jurkiem jeszcze była spora rzesza zawodników.

Przy drugim podjeździe pojechałem filmować bliżej mety. Tam Mateusz nadal jechał w ścisłej czołówce. Naprawdę mocno grzał. Równe 5 minut po nich jechał Sebastian i prawie 12 minut za Mateuszem jechał Jurek.

Wyniki osiągnęli imponujące. Przypomnę, że jechali dystans FUN.

Mateusz
Miejsce OPEN: 8/88
Miejsce M1: 2/6 (zaledwie 24 sekundy straty do pierwszego w M1)
Czas: 1:28:32
Prędkość średnia: 30.16km/h

Sebastian
Miejsce OPEN: 27/88
Miejsce M2: 5/18 (na góralu z grubym bieżnikiem!!!)
Czas: 1:35:05
Prędkość średnia: 28.08km/h

Jurek
Miejsce OPEN: 54/88
Miejsce M5: 7/14
Czas: 1:47:25
Prędkość średnia: 24.86km/h

Gratuluję wyników. Ja nie żałuję, że nie wystartowałem, bo zebrałbym dziś niezłe cięgi :-P W końcu jakieś zawody bez stresu.
Kategoria Wycieczki


  • DST 39.19km
  • Czas 01:35
  • VAVG 24.75km/h
  • VMAX 58.95km/h
  • Temperatura 22.4°C
  • HRmax 195 ( 92%)
  • HRavg 163 ( 77%)
  • Kalorie 1335kcal
  • Podjazdy 401m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Objazd trasy Klasyku Karkonoskiego

Czwartek, 22 sierpnia 2013 · dodano: 22.08.2013 | Komentarze 7

Dobrze, że przejechałem się na tą trasę przed zawodami. Na początek dołączyło do nas dwóch dziadków, potem dogoniliśmy trzech zawodowców i w takim składzie dojechaliśmy do wzniesienia na trasie.

Zostałem w tyle właściwie od razu, a góra nawet się nie zaczęła. Z nosa zaczęło kapać, oddechu właściwie nie było, tętno 195, głowa pęka w szwach i w gardle cała masa glutów. Widać zaczyna się alergiczna kampania sierpniowo-wrześniowa jak co roku. I tak każdy rok. Objawy prawie jak przy astmie. Stracona wiosna, stracony koniec lata, przez głupią chorobę, bo porąbana trawa rośnie. Powyrywałbym te wszystkie zielone kłaki, ale za dużo tego i jestem na przegranej pozycji. Rowerem i formą w tym roku to nacieszę się tylko w październiku, z resztą jak zwykle. A na zawody w niedzielę nie jadę. Nic nie ukręcę.

Natomiast trasa ładnie, świeżo wyasfaltowana. Kibice już malują hasła na drodze, w stylu "Opel dajesz", "Tu zostaw bidon", "Patelnia-oś" albo "53-11". Na trasie jeździ teraz bardzo dużo ekip zawodowych, kolarze jadą, a za nimi wozy serwisowe. Będzie fajna impreza.
Kategoria Treningi


  • DST 56.52km
  • Teren 56.52km
  • Czas 03:53
  • VAVG 14.55km/h
  • VMAX 62.29km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRmax 196 ( 93%)
  • HRavg 179 ( 85%)
  • Kalorie 3703kcal
  • Podjazdy 1459m
  • Sprzęt Trek 8900
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bike Maraton 2013 Szklarska Poręba

Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 17.08.2013 | Komentarze 2

Maraton w Szklarskiej to mój drugi wypad na górskim rowerze w tym roku (nie licząc rodzinnych wycieczek). Pierwszy maraton w roku startuje się z ostatniego sektora, więc grzecznie ustawiłem się na samym końcu o godzinie 10:35, czyli 5 minut po otwarciu sektorów. W dniu poprzednim przygotowałem rower i myślałem, ze pójdzie gładko. Organizator ocenił stopień trudności trasy na 4/6, więc nie obawałem się niczego.

Jaja zaczęły się już przed startem. Start był zaplanowany na 11:00, ale z powodu korków w Szklarskiej przesunęli go na 11:15, bo część uczestników w nim utknęła. Do tego sektory zaczęli wypuszczać co 2 minuty, a od piątego chyba co 3 minuty. Więc mój sektor ruszył dopiero o 11:39. Wyobrażacie sobie, żeby stać ponad godzinę przed linią startu w słońcu?!

Na domiar złego zaraz po starcie licznik przestał mi prędkość odmierzać. Nie mogłem przeboleć, że licznik za prawie 800zł nie spełnia swoich funkcji. Zatrzymałem się i zacząłem poprawiać. Nic nie wskurałem. Ruszyłem i jechałem bez pomiarów prędkości. Jednak po 1km znów zacząłem przy nim grzebać i w końcu zaczął działać, chyba czujnik był za daleko od koła. Straciłem na to jakieś 3 minuty.

Kolejny problem też ujawnił się na chwilę po starcie. Miałem za mocno nadmuchane koła. Na byle kamyczku rzucało na lewo i prawo. Dopiero na pierwszym bufecie na 9km popuściłem powietrza i od tej chwili jechało się o niebo lepiej. Do tego amortyzator też nadmuchałem za mocno. Mogłem zostawić te 80psi, a ja musiałem dobić do 100psi. Ciężko było utrzymać kierownicę na zjazdach.

Odczuwałem też zmęczenie po ciężkim tygodniu, ale mimo tego pod Dwa Mosty wyprzedziłem sporo ludzi. Problemy miałem tylko tam, gdzie mocno telepało przez kamole albo było bardzo stromo i musiałem podprowadzać rower, co mi się bardzo rzadko zdarzało we wcześniejszych latach. Tym razem kostka nie pozwalała mi na ostre podjazdy, ale hardcore zaczynał się jak miałem pod cokolwiek podejść. Generalnie nie jestem wstanie chodzić po górach, kostka mi przeskakiwała w stawie i musiałem co dwa kroki robić odpoczynek. A że takich podprowadzeń było z pięć wzniesień, to straciłem mnóstwo pozycji. Wniosek z tego taki, że jeśli chodzi o MTB to dalej mam kategorię inwalidy. Na zjazdach też nie szalałem, bo kostka każdy wertep zamieniała w ból.

Ale psikus mnie dopiero spotkał jak zaczęło mi się dziwnie na rowerze jechać, ale nie wiedziałem dlaczego. Plecy bolały coraz bardziej i miałem wrażenie jakby mi się siodło pogięło. Ciężko było wyczuć, bo raz w dół, raz w górę i nie czuje się tak bardzo, że czubek siodła podniósł się o kilka cm. Ale rzeczywiście się przekręciło i musiałem je wyregulować. Kosztowało mnie to kilka minut. Przy jego naprawie motywacja spadła mi do zera i potem jechał wycieczkowo.

Generalnie nie spodziewałem się tak ciężkiej trasy. Jakbym wiedział co mnie tam spotka, to bym grzecznie w domu siedział. Wyprzedzałem tylko jak było w miarę równo, kolarzówka pozwoliła nabrać krzepy, ale nierówności, kamole, korzenie, błoto, ściółka leśna całą trasę dawały w kość. Nie byłem na to przygotowany, w sumie to już zapomniałem chyba jak to jest na MTB.

Plus taki, że przejechałem całą trasę. Co prawda prawie dwa razy wolniej niż zwycięzca, który przejechał trasę z czasem 2h27m i średnią 22.32km/h. Ja miałem 3h53m jazdy, a czas całości to 4h12m, więc sporo straciłem na naprawach i podprowadzaniu roweru.

Mój wynik:
miejsce OPEN: 324/437
miejsce M2: 69/87
czas: 4:12:06
średnia: 13.09km/h
punkty: 293/500

Waga po maratonie i kilku posiłkach: 78.0kg
Kategoria Maratony MTB


  • DST 103.60km
  • Czas 03:57
  • VAVG 26.23km/h
  • VMAX 69.61km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRmax 187 ( 89%)
  • HRavg 157 ( 74%)
  • Kalorie 3130kcal
  • Podjazdy 1006m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

O 100km za dużo

Czwartek, 15 sierpnia 2013 · dodano: 15.08.2013 | Komentarze 2

Pewnie po czasówce z Kowar na Okraj byłbym bardziej wypoczęty niż po dzisiejszym "lajtowym" dniu. Miało być lekko, a było jak zwykle z moimi towarzyszami "broni". Dziś trasę robiliśmy w czterech. Nie ma co ukrywać, dziś prąd mi odcięło i nie dawałem rady. Ostatnio za dużo jeżdżenia na granicy przetrenowania.

Trasa przez Gryfów Śląski, Lwówek Śląski, Wleń i do Jeleniej Góry. Szczegółów nie pamiętam, bo Jurek prowadził. W sobotę maraton MTB, a ja dziś nie miałem siły podjechać pod małe górki. Idę się regenerować ile tylko zdążę.

Waga po treningu: 76.4kg
Kategoria Ponad 100km, Treningi


  • DST 54.94km
  • Czas 02:24
  • VAVG 22.89km/h
  • VMAX 55.07km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 189 ( 90%)
  • HRavg 151 ( 71%)
  • Kalorie 1800kcal
  • Podjazdy 681m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Rudawy Janowickie

Poniedziałek, 12 sierpnia 2013 · dodano: 12.08.2013 | Komentarze 0

Dziś jeździliśmy w pięć osób. Trasa przez Staniszów, Sosnówka, Kowary, Trzcińsko, Wojanów, Łomnica i do domu.
Kategoria Treningi


  • DST 182.15km
  • Czas 07:31
  • VAVG 24.23km/h
  • VMAX 55.26km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • HRmax 192 ( 91%)
  • HRavg 165 ( 78%)
  • Kalorie 6389kcal
  • Podjazdy 1246m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Oławy do Jeleniej Góry

Sobota, 10 sierpnia 2013 · dodano: 10.08.2013 | Komentarze 0

Dziś padło kilka moich osobistych rekordów. Musiałem oddać samochód rodzinie w Oławie. Pojechałem z zapakowanym rowerem, samochodem dotatłem w niecałe 2 godziny. Na miejscu okazało się, że zgubiłem koreczek i sprężynkę od zacisku podczas pakowania roweru do samochodu. Więc rower cały nie dojechał. Nie miałem jak zamocować przedniego koła, więc z teściem mojego brata pojechaliśmy do sklepu w Oławie po zacisk.

W sklepie w centrum Oławy kupiłem czarny zacisk za 12zł. Był tam taki nerwowy właściciel, były kolarz. Sklep wypas. Miałem też dziś kupić lampkę do roweru, byłem wstępnie umówiony z gościem we Wrocławiu, że kupię dziś od niego Mactronic Noise 300lm za 189zł. Dowiedziałem się o nim z Allegro. Ale w tym sklepie zapytałem czy mają jakieś lampki i wyjął właśnie Mactronic Noise. Cena była kosmiczna, bowiem kosztowała 229zł. Powiedziałem, że jak da za 200zł to kupię. I sprzedał.

Trasa na początku pod wiatr, ale za to płaska. Z Oławy do Wrocławia, potem Grabiszyńską na Kąty Wrocławskie, pod autostradą, dojechałem potem do drogi krajowej na Świdnicę, potem zjazd na Sobótkę, następnie Sady, Mysłaków, Wiry, Wirki, Jagodnik i w końcu Świdnica. Tam miałem kryzys. Po przerwie na jabłka ruszyłem na Wałbrzych. Tam był pierwszy podjazd z prawdziwego zdarzenia. Wyprzedziłem tam kilku rowerzystów. W wałbrzychu zatankowałem na Orlenie, zjadłem batoniki. Potem ominąłem dołem Boguszów-Gorce, dojechałem do Czarnego Boru. Końcówka jak zwykle: Witków Śląski, Sędzisław, Marciszów, Janowice Wielkie. Tu jak zwykle ciemno zaczęło się robić, więc włączyłem mój nowy nabytek, aby rozjaśnić moje drogi. Przez Wojanów do Jeleniej.

Nie byłoby może tak cieżko, gdybym nie musiał jechać z plecakiem. Ale dzięki niemu miałem gdzie schować opakowanie od lampki, buty, w których prowadziłem samochód oraz bluzę, którą ubrałem w Czarnym Borze, bo już zimno było.

Lampka daje radę. Ma 4 tryby stałego świecenia (mocny na 2h, mniej na 4h, jeszcze mniej na 7h, słaby na 15h oraz jakiś migający). Jechałem całość na tym trybie 7h, a w mieście spokojnie wystarcza ten słaby. Widać wszystkie dziury. Polecam tą lampę każdemu. Kupiłem wersję 300lm bo jest tańsza niż Noise 500. Poza tym na każdym trybie świeci prawie o połowę dłużej. Ale oczywiście 500 świeci jaśniej.

A tak poza tym rower mi się sypać zaczyna. Wydaje coraz to nowe dźwięki. Ale o tym nie będę się rozpisywał.

Waga po treningu: 74.8kg (czyli odliczając 2kg odwodnienia wychodzi 76.8kg stałej wagi, widze, że w końcu waga leci na pysk z 10 piętra, pasek w spodniach zapinam już o 2 oczka ciaśniej niż miesiąc temu)

Dobra, jadę do Tesco, bo juz 22:44. Zeby mi tylko nie zamknęli całodobowego sklepu. Może zdążę. Muszę kupić sobie owoce i mleko. Zrobię sobie koktajl owocowy jak zwykle i zjem ugotowane jajka. Dobrej nocy.
Kategoria Ponad 100km, Treningi


  • DST 83.25km
  • Czas 03:50
  • VAVG 21.72km/h
  • VMAX 56.62km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRmax 190 ( 90%)
  • HRavg 145 ( 69%)
  • Kalorie 2674kcal
  • Podjazdy 797m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kamienna Góra późnym wieczorem

Czwartek, 8 sierpnia 2013 · dodano: 08.08.2013 | Komentarze 4

Na początek anegdota. Jakieś dwa lata temu poszedłem z żoną do salonu T-Mobile. Chcieliśmy nowe komórki w abonamencie. Gość pyta się jakie chcemy komórki. A ja na to, żeby miały mocną latarkę. Wiedziałem, że i tak wezmę dwie sztuki Sony Ericsson Elm, ale gość siedział zdziwiony. Wy też? Do tej pory latarka w komórce uratowała mnie już kilka razy. Np. pewnego dnia za późno zeszliśmy ze Śnieżki i jedynym źródłem światła była latarka z komórki, jakiś starszy model Sony Ericsson. Dziś też się przydała...

Przed 18 ruszyliśmy na Kamienną Górę. Miałem odprowadzić Michała do Kamiennej. Zabrali się z nami Mateusz i Łukasz, ale oni odprowadzili nas do Kowar. Z Michałem spokojnym tempem przez Kowarską, Szarocin, Pisarzowice do Kamiennej. Niestety już ciemnawo zaczynało się robić. Michał został w Kamiennej, natomiast ja zostałem już sam. Przez Marciszów i Miedziankę dotarłem dość szybko do Janowic Wielkich, gdzie już całkiem było ciemno. Oczywiście znów dziurę zaliczyłem. Brak słów. Kapeć w tylnym kole. Wymiana dętki - już trzecia w tym tygodniu. Wyjąłem komórkę i świeciłem sobie latarką z komórki. W Sony Ericsson Elm są dość mocne. I tak przez Wojanów uważając na dziury dojechałem do Jeleniej Góry.

Waga po treningu: 76.0kg (i to jest to na co czekałem, w końcu widać postęp)
Kategoria Awarie, Treningi


  • DST 20.38km
  • Teren 16.00km
  • Czas 01:27
  • VAVG 14.06km/h
  • VMAX 37.60km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • HRmax 193 ( 91%)
  • HRavg 162 ( 77%)
  • Kalorie 1191kcal
  • Podjazdy 379m
  • Sprzęt Trek 8900
  • Aktywność Jazda na rowerze

Teren z Sebastianem

Wtorek, 6 sierpnia 2013 · dodano: 06.08.2013 | Komentarze 0

Mój pierwszy trening MTB w tym roku. Wyciągnąłem Sebastiana na rower, bo zna dobrze okolice i oprowadził mnie po górach koło Siedlęcina. Wielkie dzięki za wspólną trasę.

Na początek 12 procent nachylenia, na górskim rowerze nawet tego nie czułem. Nie zdjąłem nawet przełożenia z przodu na "jedynkę". Widać szosówka nieźle siły dodaje. Byliśmy też na Perle Zachodu. Potem podjazd 20 stopni, trochę podprowadziliśmy, ale głównie ze względu na bardzo wypłukaną przez wodę nawierzchnię. Przecięliśmy potem drogę na Zgorzelec i znów w las. Wyjechaliśmy potem gdzieś na trasie do Szklarskiej, ale też asfaltem nie zrobiliśmy tam więcej niż jezdnia ma w poprzek.

Nawet kostka nie bolała za bardzo, więc postanowiłem, ze jednak pojadę na maraton MTB do Szklarskiej, który odbędzie się 17 sierpnia.

Tymczasem szosówka leży w kącie ze zdjętymi kołami. Właśnie wyczyściłem koła. Jutro zaniose je do centrowania, w Pro-Bike'u robią koło za 20zł. Tam też kupiłem 4 dętki do kolarzówki, każda po 14zł.
Kategoria Treningi


  • DST 37.00km
  • Czas 01:39
  • VAVG 22.42km/h
  • VMAX 46.73km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • HRmax 192 ( 91%)
  • HRavg 159 ( 75%)
  • Kalorie 1332kcal
  • Podjazdy 402m
  • Sprzęt Scott Speedster 20
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jadowita droga

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · dodano: 05.08.2013 | Komentarze 7

Wybraliśmy się na rower o 20:00. I to był błąd, zważywszy głównie na brak oświetlenia z przodu rowerów. Mamy co prawda świeżo zakupione lampki do tyłu, dzięki czemu samochody nadjeżdżające od tamtej strony elegancko nas omijały, haha, ale od przodu egipskie ciemności.

Jak wyruszaliśmy było jasno. Plan był, żeby zdążyć przed zmrokiem. Akurat gdzieś na zjeździe do Kowar Mateusz złapał kapcia. Już się ciemno robiło. Nie śpieszył się ze zmianą kapciucha - 20 minut zeszło. Odstapiłem swoją zapasową dętkę, bo Mateusz zwykł nie wozić takowej.

Noc zapadła, a my zmierzamy do Mysłakowic główną drogą, bo jaśniej. Zbliżaliśmy się już do Jeleniej Góry od strony ulicy Sudeckiej. Jechaliśmy blisko środka jezdni, żeby na dziury się czasem nie nadziać. Ja jednak trafiłem w dziesiątkę. Hukło, jakby mi ktoś siekierą w ramę przywalił. Jakto Mati powiada czasem: "zabrzmiało kosztownie". Dźwięk rozszedł się po wszystkich łożyskach. Po kilku metrach w przednim kole nie było już powietrza. Dętki wyczerpały się, więc szliśmy do jedynego oświetlonego miejsca na horyzoncie - stacji benzynowej przy drodze na Karpacz.

Pod latarnią okazało się, że kapcia mam również z tyłu. Oba koła z nabitą centrą w pionie. Ot tak przez dziurę prawie 100zł wydam jutro. Dwie dętki i centrowanie kół.

Na szczeście moja kochana żona przyjechała po nas. Zapakowaliśmy jeden rower na dach, drugi do środka i pojechaliśmy do domu.

Jakbym wcześniej nie pożałował na to cudo kasy, to bym był pewnie o te 100zł do przodu.

Waga po treningu: 78.3kg
Kategoria Treningi, Awarie